Ustawa hazardowa

Podstawa prawna – Ustawa z dnia 19 listopada 2009 roku o grach hazardowych. Tekst jednolity ustawy znaleźć można w Dzienniku Ustaw RP, 2009 r., nr 201, pozycja 1540:
http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2009/s/201/1540/1

Ustawa ta w istotny sposób zepsuła rynek gier i hazardu w Polsce.
W dniu 26 maja 2011 roku została uchwalona nowelizacja do ustawy o grach hazardowych, która wprowadzała obowiązek zakupu licencji (o wartości 480 tys. zł) dla bukmacherów działających na terenie Polski.
W czerwcu 2013 roku Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki wniosła do sejmu projekt kolejnej nowelizacji do ustawy o grach hazardowych, która zawierała przede wszystkim zmiany dotyczące loterii Lotto, która miałaby być dostępna także przez Internet.

Jaki był cel wprowadzenia ustawy hazardowej?
Oficjalnie ustawa hazardowa miała na celu ochronę obywateli przed szkodliwymi skutkami hazardu, na których leczenie państwo (rzekomo) wydaje dużo pieniędzy.
Wiele osób interesujących się, na co dzień bardziej polityką niż przeciętny obywatel, kojarzy zapewne tzw. aferę hazardową z 2009 roku, która wstrząsnęła częścią establishmentu politycznego w tym rządzącej partii, czyli Platformy Obywatelskiej. Dnia 01 października 2009 r. Rzeczpospolita ujawniła treści podsłuchanych rozmów pomiędzy ówczesnym szefem klubu PO, a biznesmenem z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem. Rozmowy dotyczyły ustawy, która zakładała m.in. dopłaty na cele sportowe ze strony kasyn, salonów gier i automatów o niskich wygranych. Dopłata ta miała być w części przeznaczona na budowę Narodowego Centrum Sportu.
Podejrzewano, że Mirosław Drzewiecki (ówczesny Minister Sportu) i Zbigniew Chlebowski (ówczesny Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej) dogadywali się z branżą hazardową (ostatecznie nie udowodniono im przestępstwa). Według CBA Skarb Państwa mógł stracić na tej ustawie 469 mln zł.
Poseł Chlebowski został natychmiast zawieszony w pełnieniu funkcji przewodniczącego Klubu Parlamentarnego, a 9 dni później odwołano go z tej funkcji. Kilka tygodni później Chlebowski ostatecznie stracił swoje członkostwo w PO. Dla samej Platformy Obywatelskiej Afera była bardzo niewygodna i dlatego PO podjęła kroki, aby ją wyciszyć. Najłatwiej było to zrobić kierując uwagę społeczeństwa na coś podobnego i równie istotnego „dla dobra społecznego”. Ostatecznie Premier Donald Tusk zdecydował się na szybkie wprowadzenie w życie tzw. „ustawy hazardowej”, która miała również zadziałać pozytywnie PR’owo i marketingowo dla samej Platformy, skompromitowanej w oczach opinii publicznej na skutek „afery hazardowej”.
PO w niecałe 1,5 miesiąca (!) „napisała na kolanie” ustawę hazardową, którą następnie przegłosowała bez żadnych problemów w sejmie. Ustawa została w trybie iście ekspresowym napisana bez przeprowadzenia wcześniejszych konsultacji społecznych z branżą hazardową, stosownych analiz i badań ekonomicznych. Za przyjęciem tego bubla ustawodawczego głosowali głownie posłowie PO oraz koalicjanta z PSL (234 za, 8 przeciw, przy 419 glosujących). Dzięki temu skutecznemu planowi politycznemu Platforma odzyskała zaufanie w oczach swojego elektoratu.
Niektórzy dziennikarze i politycy twierdzą, że premier Donald Tusk chciał nią po prostu „zamieść pod dywan aferę hazardową”.
Jednak wprowadzenie w życie tej szkodliwej (jak się dosyć szybko okazało) dla Państwa Polskiego ustawy, przyniosło więcej szkody niż pożytku.
W praktyce ustawa miała nastraszyć niedoinformowaną część graczy przed graniem u bukmacherów internetowych tak, aby grali u bukmacherów naziemnych. Dodatkowo administracja państwowa chciała zebrać z rynku pieniądze z licencji od bukmacherów naziemnych za kontynuowanie działalności (jednorazowy haracz w postaci opłaty licencyjnej).
Ustawa wymagała także notyfikacji Unii Europejskiej, którego to wymogu do dnia dzisiejszego roku nie spełniono.
Jako oficjalne powody uchwalenia ustawy (w uzasadnieniu do ustawy) napisano:
Do podstawowych, systemowych zmian zaproponowanych w niniejszym projekcie należy zaliczyć:
• Zwiększenie ochrony społeczeństwa i praworządności przed negatywnymi skutkami hazardu.
• Zwiększenie konkurencyjności podmiotów legalnie prowadzących działalność.
• Uporządkowanie systemu podatkowego w zakresie podatku od gier.

W praktyce, żaden z powyższych powód nie został spełniony.
Utworzono fundusz do leczenia hazardzistów, do którego w 2012 roku trafiło 22 mln zł i nie można było tych środków wykorzystać na inne cele zdrowotne. Najpierw powołano i utworzono fundusz, a następnie z tych pieniędzy zbadano, czy jego istnienie w ogóle ma sens… tak typowo po polsku…
W dużej mierze rząd wystraszył graczy, bo jednak nadal jesteśmy narodem, który ma problem z logicznym myśleniem i jest podatny na to, co i jak się mówi w mediach. Na szczęście młodsze pokolenie ma większy dystans do mediów (zwłaszcza tych klasycznych) i jest mniej podatne na ich wpływy. W mediach nie mówiło się o tym, że ktoś został ukarany za grę w Internecie, że ktoś robił przelewy do bukmacherów czy wreszcie, że ktoś nie opodatkował wygranej z zakładów. Dlaczego?
Bo ustawa hazardowa miała przede wszystkim straszyć graczy, a nie być egzekwowana… Ta ustawa jest po prostu sprzeczna z prawem UE.
Ustawa dyskryminuje zagraniczne podmioty zajmujące się biznesem hazardowym, które są zarejestrowane na terenie UE i legalnie prowadzą swój biznes na terenie innych Państw Wspólnoty Europejskiej. W myśl ustawy hazardowej, tylko polskie spółki mogą prowadzić w pełni legalną działalność w Polsce.
Niestety zanim ETS (Europejski Trybunał Sprawiedliwości) albo Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie, że ustawa hazardowa jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej, trzeba ją respektować.

Czy gracze powinni się w związku z tym obawiać ustawy hazardowej ?
Klienci bukmacherów stacjonarnych (naziemnych) nie muszą się niczego obawiać, ponieważ bukmacherzy, u których grają posiadają wymagane licencje na oficjalną działalność w Polsce i odprowadzają wszystkie podatki za swoich graczy.
Trzeba jednak wyraźnie nadmienić w tym miejscu, że biorąc pod uwagę kwestie teoretyczne, to obecnie obowiązująca w Polsce ustawa hazardowa zakazuje grania w Internecie u zagranicznych bukmacherów z terytorium Polski. Za załamanie tego zakazu grozi graczom kara grzywny lub inne sankcje karne.
W praktyce u zagranicznych bukmacherów grają dziesiątki tysięcy Polaków. Nikt do tej pory nie został „złapany” ani ukarany za tego rodzaju działanie. W 2014 r. pierwsi gracze internetowi byli wzywani do Izby Celnej w celu złożenia wyjaśnień. Obecnie trwają postępowania, które zapewne zakończą się wkrótce ich umorzeniem. Aby jednak „spać spokojniej” i nie martwić się tym czy banki, które prowadzą nasze rachunki przekazują Izbie Celnej lub innym organom państwowym informacje na temat naszych przelewów do i z firm bukmacherskich zalecamy, aby nie korzystać do zasilania depozytu kont u bukmacherów z przelewów bezpośrednich z polskich kont bankowych, jak również za pośrednictwem polskich firm autoryzujących płatności (Przelewy24, Dotpay). Rozwiązaniami, które warto stosować do zasilania depozytów kont u bukmacherów są m.in. Skrill oraz karta kredytowa.

Założeniem ustawy miał być wzrost konkurencyjności podmiotów legalnie prowadzących działalność w Polsce. W efekcie na rynku (zgodnie z obecnymi zapisami ustawy hazardowej) działa 4 (czterech) tzw. legalnych bukmacherów, czyli stało się dokładnie odwrotnie niż zakładał (oficjalnie) ustawodawca.
Ustawa hazardowa powiększyła szarą strefę popularyzując bukmacherów zagranicznych bez licencji.
Wg różnych analiz i wyliczeń do Polskiego budżetu wpływa obecnie znacząco mniej z tytułu podatku od gier niż w okresie do 01 stycznia 2010 roku, czyli przed wprowadzeniem ustawy hazardowej.
Podatek od gier jaki wpływał do budżetu Państwa począwszy od 2003 r. do 2010 r. rósł odpowiednio z poziomu 702,5 mln zł do 1,62 mld zł. Po wejściu w życie ustawy hazardowej wpływy podatkowe z podatku od gier systematycznie spadały rok do roku. Wartość podatku od gier za 2013 r. wyniosła już tylko 1,3 mld zł.

Kim jest min. Jacek Kapica i jaką pełni(ł) rolę w aspekcie ustawy hazardowej?
Jacek Kapica jest wiceministrem finansów oraz szefem Służby Celnej (obecnie w stopniu nadinspektora). Jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów pracuje od 01 lutego 2008. Pan Kapica jest zdecydowanym przeciwnikiem internetowej bukmacherki oraz gier hazardowych i głównym „strażnikiem” obecnie obowiązującej ustawy hazardowej. Jest przekonany o destrukcyjnym działaniu hazardu na polskiego obywatela i nie przyjmuje do wiadomości żadnej merytorycznej argumentacji ekspertów branżowych lub osób, które osiągnęły duży sportowy i biznesowy sukces i rozumieją doskonale, czym jest hazard i jak może pomóc w rozwoju polskiego sportu. Pan Min. Kapica bardzo krytycznie wypowiadał się o Internetowych bukmacherach oraz od początku funkcjonowania ustawy hazardowej starał się ścigać internetowych graczy. Jednak nie udało się Panu ministrowi „złapać” żadnego Internetowego gracza, będącego klientem zagranicznego internetowego bukmachera.
Obecnie ministrem odpowiedzialnym za rynek gier i zakładów wzajemnych jest Pan dr Jarosław Neneman. Jest to człowiek, który posiada odpowiednią wiedzę i rozumie, czym jest oraz jak i po co powinien funkcjonować legalnie rynek gier internetowych. Pan minister Neneman sam wykłada teorie gier. To rządu wszedł właśnie po to, aby dostosować obecną ustawę do wymogów unijnych i dokonać stosownych regulacji prawnych na miarę obecnych realiów i oczekiwań wszystkich uczestników rynku. Wszystko wskazuje na to, że jako pierwszy (jeszcze w bieżącym 2015 r.) zostanie uregulowany rynek pokera. Miejmy nadzieję, że kolejnym obszarem będzie rynek Internetowych zakładów bukmacherskich.

Co nas czeka w przyszłości?
Branża hazardowa oczekuje zmian obecnej ustawy hazardowej, ponieważ polski rynek jest dla nich bardzo atrakcyjny. Znowelizowane przepisy, jakie weszły zaledwie po roku od przyjęcia ustawy hazardowej niewiele zmieniły. Zagraniczni bukmacherzy mogą rejestrować się do „legalnej” działalności w Polsce, jednak 12% podatek od obrotu, jaki musieliby odprowadzać oraz zakaz reklamowania się jest dla zdecydowanej większości bukmacherów nie do przyjęcia. Przedstawiciele bukmacherów oraz eksperci z branży hazardowej są gotowi podjąć się dyskusji i konsultacji społecznych w zakresie nowelizacji obecnie obowiązujących przepisów. Największą popularnością wśród uczestników rynku cieszy się model duński. Jednym ze zwolenników rozwiązania duńskiego jest Zbigniew Boniek – prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, który od lat związany jest z branżą hazardową. W modelu duńskim bukmacherzy płacą 20% podatek dochodowy. Dzięki prostym i transparentnym zasadom, na rynku duńskim działa kilkudziesięciu bukmacherów, konkurują ze sobą, organizują ciekawe promocje dla swoich graczy, reklamują się, sponsorują sport. Wszyscy uczestnicy rynku korzystają na takim rozwiązaniu. Jest pewne, że w Polsce po wprowadzeniu stosownych zmian, jakich oczekuje branża hazardowa oraz ich klienci (polscy obywatele) przyniosłaby takie same efekty z dużo większym pożytkiem dla budżetu Państwa oraz polskiego sportu.

Add Comment

Click here to post a comment